_____
Dom. Miejsce gdzie można wrócić, gdzie zawsze cię przyjmą z otwartymi ramionami. Ale nie dla niej. Mieszkała w obskurnym mieszkaniu w Ikebukuro jednej z dzielnic Tokio razem z ojcem. Właściwie ona nie uważała go za swojego tatusia.
- Wynoś się stąd s*ko! I najlepiej nie wracaj! - wrzeszczał kopiąc dziesięcioletnią dziewczynę pijany facet, próbując wymusić na niej jęki bólu. Przestał i patrzył nieprzytomnym wzrokiem jak wstaje.
Podniosła się, a jej wargi wygięły się w grymasie bólu. Jej ręce i twarz znaczyły zadrapania i siniaki, a z ust poleciała strużka krwi. Splunęła nią pod nogi pijaka.
- Tyyyy...! - Uniósł pięść i się zamachnął. Uniknęła ciosu w ostatniej chwili schodząc z linii ataku. Chwyciła jego rękę wyginając ją do tyłu i skutecznie go unieruchamiając. Wyrwała z drugiej dłoni butelkę jakiegoś trunku i roztrzaskała ją na głowie ofiary. Jej tatuś osunął się na ziemię nieprzytomny.
Stała chwilę uspokajając oddech. Wyminęła pijaka, który (podobno) był jej ojcem i chwyciła za dużą bluzę z kapturem. Założyła ją po czym wyszła z mieszkania. Miała małe trudności z chodzeniem. Już nie pamiętała kiedy ostatnio tak ją zlał. Nie miała wątpliwości, że ma złamanych parę żeber. Prawdopodobnie miała też coś z lewą nogą; nie mogła na niej stanąć. Udała się na placyk. Zwykle to tam szła, gdy musiała gdzieś spędzić noc. Położyła się na ławce patrząc w gwiazdy. Syknęła kiedy jej plecy dotknęły gładkiej powierzchni. Zapewne miała je całe pocharatane podobnie jak t-shirt... Nagle usłyszała wycie kogutów policyjnych. Było stanowczo za głośno. Gdy wyobrażała sobie swoją śmierć zawsze była cicha i powolna. Podniosła ręce żeby zatkać uszy, ale powstrzymał ją ból. Jęknęła i i spojrzała na swój bok. Świetnie rana z poprzedniego razu. Myślała, że już się zasklepiła - widocznie nie... Usłyszała ciche kapanie. Zaśmiała się cicho. Nie przypuszczała, że taki krwotok ją kiedyś złapie. No cóż. Zamknęła oczy - ciemność, cisza... Cisza? Policja odjechała. Co raz mniej do niej docierało. Usłyszała kroki. Ktoś szedł. Zapewne nawet na nią uwagi nie zwróci. No bo kto by się przejął taką dziewczyną jak ona? Nagle poczuła rękę na ramieniu. Otworzyła oczy. Na oko 25 letni facet. Patrzył się na nią bez konkretnego wyrazu niebieskich oczu. A może szarych? Mroczki przed oczami znacznie utrudniały stwierdzenie tego. Zapytał się:
- Chciałabyś zmienić swoje życie? - Nawet nie musiała się zastanawiać. I tak nie miała nic do stracenia. Po prostu słabo pokiwała głową. Potem jakimś cudem znalazła się w samochodzie. Straciła przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz