Hej człowieki,
Troszku mnie nie było. Nawaliłam =,= . Postaram się. Serio. Mój wen najwyraźniej ma bardziej interesujące zajęcia, niż odwiedzanie mnie. Skontaktuję się z nim i zobaczę co da się zrobić.
_________
Pierwsze co zobaczyła; oślepiające światło.
Następne co poczuła; ból w całym ciele.
Kolejnym co usłyszała były ludzkie głosy zdradzające napięcie.
- Cholera jasna! Nie mogłeś szybciej jechać tym je*anym autem?!
- Już ci mówiłem, że drogówka prawie mnie złapała. Musiałem być ostrożny…
- Hej dzieci wiem, że lubicie się kłócić, ale ja tu próbuję połatać naszą pacjentkę!
- Ciszej tam na sali, budzi się! - Chwilę później widok na biały sufit zasłoniła jej zatroskana twarz, młodej dziewczyny. - O mój Boże! Ale nas nastraszyłaś! Myśleliśmy że już po tobie!
- Coco! Daj dziewczynie odetchnąć! Dopiero co się obudziła! - Zganił dziewczynę (przez którą była duszona) niski męski głos. Coco nadęła śmiesznie policzki i puściła drobniejszą dziewczynę. Po czym zwróciła się do poszkodowanej - Jak masz na imię?
- Noir… - Wysapała łapiąc oddech, po czym natychmiast jej przerwano.
- Och piękne imię! Z francuskiego? Uczyłam się go wiesz…
- Coco! Przestań nawijać z łaski swojej! - Krzyknął ten sam głos co poprzednio. Właściciel tego głosu pojawił się w polu widzenia Noir. Ciemnowłosy mężczyzna patrzył się na Coco z wyraźną dezaprobatą. - Przepraszam cię za tą dziewczynę. - Powiedział piorunując winowajczynię wzrokiem. - Jak już wiesz mówimy na nią Coco, ale naprawdę ma na imię Catherine. Ja nazywam się Michael vel Ryu. Chłopak, który cię poskładał do kupy to Toby vel Grey, a tamten który ciebie tu przywiózł to Eric vel Devil. Jeszcze jest jedna dziewczyna w zespole, ale aktualnie jest…
- O kim mówisz Ryu? - zapytała dziewczyna stojąca za Michael'em od dłuższej chwili. A może była tam od początku rozmowy?
Chłopak podskoczył i obrócił się kładąc rękę na piersi. - Nie rób tak! Zawału kiedyś przez ciebie dostanę! - Wydarł się Ryu. W odpowiedzi na to brunetka wzruszyła ramionami. - W każdym bądź razie ona to Edith vel Chaos. Jest naszym informatorem i specem od przesłuchań. Czasami tak się pojawia; bardzo przydatne jeśli chodzi o jej rolę w zespole, ale według mnie robi to specjalnie…
- Ja wszystko słyszę! - Krzyknęła Chaos.
- … żebym szedł na zawał. - Dokończył niczym się nie przejmując Ryu.
- Nie tylko ty masz takie wrażenie. - Powiedział spokojnie chłopak przedstawiony jako Devil.
- Ale ja przecież tak ciebie nigdy nie zaszłam od tyłu…
- Mam ci przypominać o tym incydencie na imprezie w kwietniu?
- NIE!!! - Noir popatrzyła na nią z zaskoczeniem, a spojrzenia pozostałych zdradzały rozbawienie. - To znaczy… Wolałabym żebyś tego nie robił, dobrze?
- Ale nowa musi wiedzieć…
- TO może poczekać. - Ucięła dyskusję Edith. - Poza tym musimy jej wszystko wyjaśnić i ona nam też. - Zadecydowała twardo dziewczyna.
- Myślałem, że ja tu rządzę… - Zaczął na nowo Michael.
- Dzieciaczki, ciszej próbuję zebrać myśli! - Zawołał melodyjny głos.
- Powiedział doktorek… - Niemal natychmiast się uciszyła Catherine. Noir zobaczyła tylko błysk skapela przykładanego do skóry na szyi Ryu. - Nigdy. Więcej. Tak. Mnie. Nie. Nazywaj. - Wycedził cicho zimny głos, zupełnie nie podobny do tamtego radosnego. A jednak ten sam. Skapel się nie cofnął się tylko jeszcze docisnął się do skóry. Pociekła krew. - Czy to jasne?
- T-tak. - Wydusiła Coco bo to ona nie zdołała się powstrzymać. Najwyraźniej. Chłopak odsunął się usatysfakcjonowany i wrócił do… Tego co robił.
- To jest nasz grupowy lekarz i hmm… psychopata Toby. - Powiedziała konspiracyjnym szeptem Chaos. - Lepiej go nie denerwuj. Tak na przyszłość.
- Na przyszłość? Czyli, że ja tu zostaję?
- No, dowiedziałaś się całkiem sporo o naszej uroczej grupce. Prawie wszyscy byli zgodni, żebyś została. Jeden osobnik chciał cię odesłać do krainy zmarłych. I upiększyć twoje ciało.
- Domyślam się który.
- Więc - (Tak wiem nie zaczyna się zdania od 'więc') Edith rozsiadła się wygodniej na swoim krześle - co wiesz o grupie przestępczej 'Hurricane'?
Dark Side of Moon
środa, 13 sierpnia 2014
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Do you want …?
A oto i pierwszy rozdział na tym blogu! Endżoj! >:D
_____
Dom. Miejsce gdzie można wrócić, gdzie zawsze cię przyjmą z otwartymi ramionami. Ale nie dla niej. Mieszkała w obskurnym mieszkaniu w Ikebukuro jednej z dzielnic Tokio razem z ojcem. Właściwie ona nie uważała go za swojego tatusia.
_____
Dom. Miejsce gdzie można wrócić, gdzie zawsze cię przyjmą z otwartymi ramionami. Ale nie dla niej. Mieszkała w obskurnym mieszkaniu w Ikebukuro jednej z dzielnic Tokio razem z ojcem. Właściwie ona nie uważała go za swojego tatusia.
- Wynoś się stąd s*ko! I najlepiej nie wracaj! - wrzeszczał kopiąc dziesięcioletnią dziewczynę pijany facet, próbując wymusić na niej jęki bólu. Przestał i patrzył nieprzytomnym wzrokiem jak wstaje.
Podniosła się, a jej wargi wygięły się w grymasie bólu. Jej ręce i twarz znaczyły zadrapania i siniaki, a z ust poleciała strużka krwi. Splunęła nią pod nogi pijaka.
- Tyyyy...! - Uniósł pięść i się zamachnął. Uniknęła ciosu w ostatniej chwili schodząc z linii ataku. Chwyciła jego rękę wyginając ją do tyłu i skutecznie go unieruchamiając. Wyrwała z drugiej dłoni butelkę jakiegoś trunku i roztrzaskała ją na głowie ofiary. Jej tatuś osunął się na ziemię nieprzytomny.
Stała chwilę uspokajając oddech. Wyminęła pijaka, który (podobno) był jej ojcem i chwyciła za dużą bluzę z kapturem. Założyła ją po czym wyszła z mieszkania. Miała małe trudności z chodzeniem. Już nie pamiętała kiedy ostatnio tak ją zlał. Nie miała wątpliwości, że ma złamanych parę żeber. Prawdopodobnie miała też coś z lewą nogą; nie mogła na niej stanąć. Udała się na placyk. Zwykle to tam szła, gdy musiała gdzieś spędzić noc. Położyła się na ławce patrząc w gwiazdy. Syknęła kiedy jej plecy dotknęły gładkiej powierzchni. Zapewne miała je całe pocharatane podobnie jak t-shirt... Nagle usłyszała wycie kogutów policyjnych. Było stanowczo za głośno. Gdy wyobrażała sobie swoją śmierć zawsze była cicha i powolna. Podniosła ręce żeby zatkać uszy, ale powstrzymał ją ból. Jęknęła i i spojrzała na swój bok. Świetnie rana z poprzedniego razu. Myślała, że już się zasklepiła - widocznie nie... Usłyszała ciche kapanie. Zaśmiała się cicho. Nie przypuszczała, że taki krwotok ją kiedyś złapie. No cóż. Zamknęła oczy - ciemność, cisza... Cisza? Policja odjechała. Co raz mniej do niej docierało. Usłyszała kroki. Ktoś szedł. Zapewne nawet na nią uwagi nie zwróci. No bo kto by się przejął taką dziewczyną jak ona? Nagle poczuła rękę na ramieniu. Otworzyła oczy. Na oko 25 letni facet. Patrzył się na nią bez konkretnego wyrazu niebieskich oczu. A może szarych? Mroczki przed oczami znacznie utrudniały stwierdzenie tego. Zapytał się:
- Chciałabyś zmienić swoje życie? - Nawet nie musiała się zastanawiać. I tak nie miała nic do stracenia. Po prostu słabo pokiwała głową. Potem jakimś cudem znalazła się w samochodzie. Straciła przytomność.
wtorek, 15 lipca 2014
Start
Ohayo!
Ten blog będzie zawierał przekleństwa, tortury, opisy różnych niefajnych sytuacji itd.
Więc jeśli ktoś nie lubi to proszę nie czytać. Dedykuję ten blog mojej ukochanej przyjaciółce; naprawdę nie wiem czy w ogóle bym zaczęła pisać gdyby nie ty!
Mam ogromną nadzieję, że owy blog wam się spodoba i jeśli tu wejdziecie to proszę zostawcie komentarz to nie boli!
Kasumi
Ten blog będzie zawierał przekleństwa, tortury, opisy różnych niefajnych sytuacji itd.
Więc jeśli ktoś nie lubi to proszę nie czytać. Dedykuję ten blog mojej ukochanej przyjaciółce; naprawdę nie wiem czy w ogóle bym zaczęła pisać gdyby nie ty!
Mam ogromną nadzieję, że owy blog wam się spodoba i jeśli tu wejdziecie to proszę zostawcie komentarz to nie boli!
Kasumi
Subskrybuj:
Posty (Atom)